Nie chcę niczego podsumowywać, bo to co się działo w 2022 roku trudno objąć głową i kilkunastoma słowami. Wierzę natomiast, że trudne rzeczy mnie wzmacniają, kształtują, dodają odwagi – po prostu wiem, że jestem silna, samodzielna i gotowa na to, by czasem pocierpieć, że jestem w stanie przetrwać.
Pojęłam, że życie to nie jest sielanka, którą przerywają epizody cierpienia. Jest wręcz odwrotnie. Różnicę robi to, ile epizodów szczęścia sobie sami wygenerujemy. Ja staram się to robić nieustannie, aby na koniec roku – takiego jak ten, pewnie najtrudniejszego jaki w moim życiu miał miejsce – móc powiedzieć, że było wiele chwil, gdy czułam się fajnie. I myślę, że najlepszą nauką z 2022 będzie zrozumienie tej prawdy i wdrożenie jej w życie.
Mój prywatny ranking piosenek 2022 wygrywa zdecydowanie Euphoria. Bo dokładnie rok temu wpadłam totalnie w ten serial i w pewnym sensie zrozumiałam też, że jestem mocniejsza niż tak naprawdę mi się wydaje. Jestem gotowa na więcej.
