I got hit by a truck

Miasto na W. nigdy nie zawodzi 🤡🤡🤡🤡🤡
Kiedy jakieś 4 dni temu, wieczorową porą z „moim” człowiekiem słuchając głośno „mojej” muzyki wjeżdżałam na obrzeża, z których już widać światła „alarmowe” jedynego wieżowca na tle panowamy miejskiej, płaskiej dżungli, poczułam to co zwykle po dłuższej nieobecności. Gardło łapał ścisk, a do oczu pchała się słona ciecz, ale to zdusiłam. Pomyślałam – „fajny, beztroski czas za mną, pewnie jeszcze fajniejszy przede mną, jest lato, będzie pięknie – olać te zbędne emocje”.

Ale ten błogi stan w umyśle skończył się szybciej niż myślałam. I lądowanie w rzeczywistości też było twardsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *