Serce bywa wrażliwe – aż nadto. Serce wchłania jak gąbka aurę pogodową, atmosferę, sytuację, cudze problemy, cudze nastroje. Jestem tym już tak zmęczona, że usnęłabym w minutę. Wrażliwość to spory dar, ale i spora udręka. Uczę się tego samootulenia. Idzie różnie, czasem wręcz wcale nie idzie, ale czas ma to do siebie, że przemijając pozwala spojrzeć na sytuacje z innej, nieco barwniejszej perspektywy. I goi.
