just breathe

Chyba czasami potrzebuję czegoś takiego jak ostatnie dni – bez większej filozofii, bez większego celu, po prostu wyrwać się ze zgiełku codzienności i być gdzieś, gdzie trudno o większe rozpraszacze. Gdzie słychać uspokajający szum wiatru, gdzie można obserwować zwierzęta, gdzie wieczorne niebo ma kolory słodkich pianek, gdzie leżąc na trawie obserwujesz obłoki na tle niekończącego się błękitu. Idealna odskocznia, idealny czas na złapanie oddechu, zachwyt małymi rzeczami i momentami, które jakoś w trakcie tygodnia potrafią umykać sprzed nosa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *