Metafora, która doskonale obrazuje, co się aktualne dzieje. Czasami to wszystko przygniata nieznośne i mam ochotę uciec gdziekolwiek, schować się i przeczekać. A czasami pomimo spraw większych i mniejszych, które mi ciążą, wdrapuję się na niełatwe grunty, bo wiem, że tamtędy wiedzie ścieżka. Przez trudności, wyboje, ostre podejścia, skaliste kolosy. A kto to zrobi, jeśli nie ja?
