Crush z Kings of Leon już dawno, dawno za mną. Ale chyba czasem takie wieczory jak ten wczoraj są po to, by przypomnieć sobie tę jedną piosenkę, która uświadamia kilka rzeczy. To, jak dużą słabość mam do wyjątkowych głosów. To, że nadal lubię rock, chociaż nie słucham go na co dzień. To, że jest parę rzeczy, które przyprawiają mnie o dreszcze, a jedną z nich jest muzyka w takim właśnie wykonaniu.