kto lub co?

Miniony tydzień nie był dobry. Przeorał mnie doszczętnie, w głowie było mnóstwo obaw, lęku i niepewności. Obawiałam się, jak rozwiąże się problem, który stworzyłam sama – totalnie bezwiednie. Pogodziłam się z możliwą porażką, jaka może nadejść, choć wywołałam wszystko w przeciwnym celu – by zyskać więcej. I co? I stres nie był potrzebny. Na dodatek wyszło z sukcesem, zgarnęłam to co chciałam, a po wszystkim usiadłam z potężnym mindfuckiem w głowie, zastanawiając się jak to możliwe, że sytuacja ułożyła się właśnie z takim efektem końcowym.

Czy to oznacza, że ktoś lub coś nad tym wszystkim czuwa, bo niby jakim cudem patowe momenty obracają się w sukces?

Hello Justin, nie bez przyczyny zdominowałeś ostatnio moje 4-ściany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *