lećmy gdzieś

W pandemii dostrzegam na pewno jedną wartość – więcej spontaniczności w moich podróżach, które wcześniej były mocno nastawione na osobiste cele. Teraz o wielu destynacjach, w których ląduje, decyduje „przypadek” – tani lot, stosunkowo łatwa podróż, decyzja podjęta zgodnie z zasadą „YOLO – na jesień znów wszystko pozamykają” czy też „Już nie wytrzymam, lećmy gdzieś”. I tym sposobem odkrywam miejsca, które prawdopodobnie ominęłabym idąc swoim starym trybem. Tymczasem za mną Majorka, Santorini czy właśnie trwająca podróż do Francji, która choć marzyła mi się od jakiegoś czasu a Lazurowe Wybrzeże na dobre zagościło na liście miejsc wartych zobaczenia, to jakoś nigdy wcześniej nie miałam okazji by dorzucić do tego Paryż. Niesłusznie.
Paryż jest czarujący – nawet w deszczu. Ale kolejnym razem, który mam nadzieję jeszcze nadejdzie, koniecznie zainwestuję w kalosze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *