listopad



1-szy listopada nie byłby 1-szym listopada, gdyby w Chorutkowej głowie nie pojawiły się refleksje i mała dawka melancholii, ale chwilowy brak umiejętności swobodnego oddychania nie pozwolił w pełni rozwinąć tych przemyśleń.
Zastanawiam się, gdzie jestem i co mi „szykuje” życie vs gdzie chciałam być. Przyznam, że przeraziło mnie to porównanie i nie wiem czy powinnam sobie nawrzucać, zwyzywać, czy może przewrócić priorytety i działać zgodnie z tamtym planem, a może powinnam go porzucić i pogodzić się, że jest to plan nierealny.

Lata lecą, los pisze takie a nie inne scenariusze i pomimo szczerych chęci ten scenariusz, jaki widziałam dla siebie, w tych warunkach jakie obecnie mam, jest średnio możliwy do spełnienia.

Chciałabym w grudniowe, spokojne mam nadzieje dni, zanurzyć się w ciepłej wodzie i dotrzeć do siebie tak głęboko, by odgrzebać czego właściwie chce. A potem w kolejnym roku obrać kierunek i podążać drogą, która mi to da.

A tymczasem kolejny miesiąc pożegnany, kolejny się rozpoczął, a do końca tego zakręconego roku pozostało jakieś… 60 dni. Szok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *