m2


Wieczorem w sobotę uświadomiłam sobie, że to był jeden z nielicznych dni w ostatnim czasie, kiedy nie uruchamiałam komputera. I jakże wartościowy to był dzień. Jakże odciągający mnie od natrętnych myśli, które doskwierają od dłuższego czasu. Jakże wtedy 'wypoczęłam’, odetchnęłam, nacieszyłam się bliskimi.

Ale teraz wpadłam już w standardowy „tryb”. I to też dobre i jak najbardziej potrzebne. Bo wiem na 100%, że musi przyjść konkretna zmiana. Wiem, że to 50 metrów kwadratowych zaczęło mnie dusić, podcinać moją kreatywność i zadowolenie. Wiem, że to czas na odważne decyzje.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *