Trochę wakacjuje. Głowa w tym miejscu jakoś inaczej mi pracuje. Ciężej z obowiązkami, bo chciałabym głaskać psa, albo chodzić po zapomnianych miejscach, albo spędzać czas z „moimi”. Ale chwilowo chyba 'wyprostowałam’ te myśli, które męczyły mnie ostatnio w swoich czterech kątach. Po prostu ja tych kątów nie lubię. Zmęczona jestem już tym najbliższym otoczeniem. Potrzebuję poczuć świeży powiew. Nabrać znów rozpędu.

A Billie rozwaliła system tą płytą. Tak dobrze wchodzi i w tak dobrym momencie…