Wakacji ciąg dalszy, ciąg dalszy odwiedzania zakątków pełnych beztroskich historii.
Cały rok jest dla mnie intensywny. Ciągle coś 'gonię’ – coś mam do zrobienia, praca czeka, podróże są aktywne i wymagają przygotowania, przeżycia a potem podsumowania. Ciąglę chcę pozostać w dobrej formie, zdrowo jeść, liczyć kalorie, regularnie ćwiczyć, nie zaniedbywać jednocześnie życia towarzyskiego, a także rozwijać się zawodowo.
Ale wreszcie udało mi się na chwilę zatrzymać – w te ostatnie dni po prostu odpuściłam. Po prostu spontanicznie dodreptałam do leśnego parku i tam w upalne popołudnie raczyłam się mrożoną kawą. Poszłam na spacer, pojechałam na rower, zjadłam legendarną zapiekankę w ulubionej knajpce, pojeździłam na deskorolce. Odpuściłam „plan”, a w zamian dostałam nie wyrzuty sumienia, lecz luz w głowie. Może w tym jest metoda?
