Tak czułam, że tylko gwiazda polarna na horyzoncie da mi wystarczający zastrzyk energii, której potrzebuję na ostatni kwartał tego roku. I gwiazda polarna się pojawiła. Nawet dwie gwiazdy. Liczę jednak na słoneczny, cieplutki grudzień i dużo pozytywów – choć i strachu jest wiele.
To niesamowite. Ilość pracy wykonanej przeze mnie w tym roku jest tak ogromna, że moja głowa zatrzymała się w jakimś chłodnym lipcu, a to przecież połowa października już. Totalnie nie nadążam ostatnio za tym pędem.
A skoro jesteśmy przy podróżowaniu to jeszcze trochę Londynu…











