
Nie żywię urazy, a nawet nie trzymam w sobie zbyt wielu wspomnień względem niego – czy to negatywnych, czy to pozytywnych. Po prostu obecnie nie mieści się w nim ta ilość smutku, którą noszę. I jak na 640 tysięcy mieszkańców to czuję się wyjątkowo samotna i zagubiona w tym dziwnym stanie. To jest największy problem. Jak to możliwe?