Wiem – moje życie to zmiana. Nie jestem sobą, gdy nie zmieniam. W miejscu czuję się jak wykluczona z czegoś istotnego. A dziś – FOMO urosło jeszcze bardziej. Bo wiem, gdzie bym chciała być – tak na 100%. Pożyć. Pomieszkać. Poczuć. Bo nawet 'czucie’ tam znalazłam i naiwnie zrodziło się we mnie jakieś „napięcie”, którego od dawna w moim życiu nie było. Szkoda, że to wszystko 7000 kilometrów stąd. Fakt – 4000 mil brzmi lepiej, ale wciąż… łezka na policzku nieunikniona.









