Jesienne przesilenie zawitało dość szybko. A jeśli to nie to, to chyba jakieś ogólne zmęczenie mnie dosięga, bo w głowie regularnie raz na jakiś czas widzę siebie na plaży, w upale, gdzieś daleko stąd, bez ustawionego budzika, bez pośpiechu, a może nawet i bez planu. Taki reset, na który (skromnie) cholernie zasłużyłam. Ale tymczasem zostaje muzyka, malunek, znajomi, słońce, przejażdżki rowerowe i może ostatki wiary, że dam radę.
Joli bord – już wkrótce 💟