Nie było mnie tu chwilę, ale właściwie to nadal mnie nie ma. Przez urlop, chorobę i chyba zbyt mocne zwolnienie pewnych obrotów, zagubiłam totalnie swój rytm w większości czynności, a te nawarstwiają się jak oszalałe… Ale jest inna strona tego medalu – mam pewne spostrzeżenia życiowe, na bazie których mogę poczynić założenia i przejść do działania.
Gdybym miała muzyką odzwierciedlić ten dziwny stan w jakim jestem, to to jest doskonały „obraz”. Uczta dla ucha w gratisie.