płatek


Momentami jak delikatny płatek śniegu zawieruszony na wietrze, bezwładny i bezsilny, niepanujący nad swą kruchością. Czasem jak twarda zbroja, której nie przebije nawet najtwardsza strzała. Potem znów zagubiona pomiędzy kolejnymi stronami perfekcyjnej bajki, a następnie twardo stąpająca po ścieżce zwanej życie. Lewituję od stanu do stanu, od emocji do emocji, ale krok po kroku z wzrastającą świadomością.
Zaczęłam poważnie spoglądać w przyszłość i dopingować jej głównego bohatera. Coraz śmielej widzę nowe miejsce i związane z nim wyzwania, coraz częściej rozpędzony samochód pokonuje kolejne kilometry, coraz głośniej słyszę szum morza i cień rzucany przez palmowe liście na brązową skórę, coraz więcej ambitnych szczytów na drodze, coraz wyraźniejszy jest też sam bohater – pierwszoplanowa postać, najsilniejsza miłość, najtrwalsza przyjaźń, najbardziej muskularne ramię. Po prostu ja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *