



Jeszcze nigdy nie byłam ze sobą tak zintegrowana. W każdym aspekcie, w każdym detalu. Cieleśnie, uczuciowo, umysłowo, w sercu, w duszy, w rozumie. A to wszystko pozwoliło mi sobie zaufać nie w 100% a w 110%. Dotrzeć do ciemnych zakamarków, odczarować je i ukochać, zaakceptować, a kiedy trzeba to je rozświetlać blaskiem. I w ten sposób chcę żyć – odważnie. Podejmując odważne i pewne decyzje – a nie nadskakując innym, mierzącym moje zamiary swoimi zasobami. Moje zasoby są adekwatne do tych decyzji, które podejmuję. I bardzo dobrze mi z tym. Bardzo dobrze mi, że chcę sięgać po pozornie niemożliwe. Jak zamienić 7000 kilometrów na 0 kilometrów?