Reszta świata


Dzisiejsze sam na sam trwające 108 km. Z muzyką ulubionych wokalistek, z ciemnością przecinaną światłami miast, miasteczek i innych pojazdów. Z myślami, które rozpraszały moją uwagę, a jednocześnie pozwoliły tak czule się otulić tego dnia.

Czasem dopada mnie poczucie bycia w niektórych sprawach samemu jak palec. Wtedy bywa ciężko, ale na chwilę. Po chwili wszystko wraca na swoje miejsce. Dlaczego? Bo przez ten czas, od kiedy pojawiłam się na tym świecie, wielokrotnie byłam sama. Sam na sam – ja i moje emocje, ja i moje odczucia, ja i moja wrażliwość, ja kontra reszta świata nie potrafiąca zrozumieć skąd ta czy tamta łza. Świat nigdy nie wspierał moich emocji. Moje emocje wspierałam sama dla siebie, początkowo nie rozumiejąc, teraz zaś akceptując, że mnie „ratują” pewne zachowania, które rozładowują nadmiar stresu i napięcia. Przywykłam, że to ja zawsze stanowię tarczę dla innych, a gdy sama się zapadam to muszę pełnić obie role jednocześnie. Przywykłam do spokoju – gdy wewnątrz szaleje ogień, do cierpliwości – gdy coś trwa dłużej niż chwile oraz dobrej wiary – bo nic więcej nie pozostało. I chyba nie liczę na to, że ktokolwiek kiedykolwiek „kupi” mnie wraz z tym trudnym wycinkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *