samotna wyspa

Kiedy ostatniej nocy obudziły mnie moje własne jęki i kołatanie serca, a w głowie wciąż trwał koszmar, który niespodziewanie nawiedził moją podświadomość, czułam, że znów wskoczę w odmęt niedobrych myśli. Dlatego musiałam postawić na teraźniejszość – zanurzyć się w nią całą sobą, wytworzyć sobie otoczenie, w którym nie pozostawię miejsca na rozgrzebywanie przeszłości lub przyszłości. Zapakowałam zakurzonego już drona i pognałam do miejscówki, którą dzień wcześniej upatrzyłam sobie na spacerze. Wiedziałam, że będzie miała potencjał. I tak było – przy okazji też dobrze zmarzłam, pooddychałam świeżością i sprawiłam, że ta sobota nabrała sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *