shining scars

Warszawa płacze deszczem, a ja ostatnio z trudem nadążam nad tym, co czeka na liście obowiązków. Ale ta nordycka aura za oknem doskonale współgra – mogę nawet nosa za okno nie wystawiać na tę szarugę. Czasem się zastanawiam, dlaczego życie na drodze stawia mi człowieka, przed którym gram w otwarte karty, a w międzyczasie układam w głowie te pogmatwane lata życia, docierając do jakiś zakurzonych faktów? Taki był tego cel? A może jakiś wyższy? Może to ja kogoś „uratuję”. A może po prostu w końcu mi się poszczęści?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *