Nienawidzę tego miejsca. Tej energii. Tej aury i tego poczucia utknięcia w jakiejś czarnej dziurze. Da się to wyczuć we mnie, ale i w tym wszystkim, co mnie otacza i spotyka. I już dawno nie czułam się zagubiona i osamotniona, jak dziś i wczoraj. Ale jakaś nadzieja istnieje i to mnie trzyma w ryzach – że kiedy już skończy się ten czas, kiedy załatwię wszystkie tematy, zamknę ten rozdział, odzyskam co utracone, to mam cichą nadzieję, że poczuję po prostu jeszcze więcej mocy w sobie.