Zmiana pogody, czy ta szarość za oknem, czy rozbicie po dniu polarnym, a może kołowrotek dnia codziennego – nie wiem, ale coś skutecznie wysysa ze mnie barwy życia. Z drugiej strony zbliża się 26 maja, kiedy czuję wyjątkowe rozdarcie. Co roku. Od X lat. Prawdopodobnie już na zawsze.
Potrzebuję totalnego resetu, długiego i skutecznego, który oczyści mnie i przerwie wreszcie ten dziwny stan ciągnący się od 2019 roku. Życie w psychicznym obciążeniu przez te lata bywa bardzo ciężką kulą u nogi – tak jak dziś.