Przychodzi nieproszona i niespodziewana. Rujnuje całą trzeźwość głowy, za to pozwala pływać w powietrzu. Bezkarnie możesz plątać się i zapominać. Deszczowe dni przestają mieć negatywne znaczenie, a bezbarwny świat zmienia nieoczekiwanie swoje kolory. Uśmiechasz się – nawet jeśli by się zdawało, że niespecjalnie masz ku temu powody. Odpływasz w potoki myśli i wyobrażeń, oddalając się coraz bardziej od rzeczywistości. A serce? Bije szybciej niż zwykle, ale to nic niepokojącego. To znak, że żyjesz.
Szczerze? Już nie pamiętam.
