Trudno się stamtąd wyjeżdża. Niby nic specjalnego, niby rosną i zajmują się coraz bardziej sobą a nie gośćmi, dokazują, rozrabiają, kłócą się i wszczynają niemałe rozruby to jednak – przeważnie ciężko się pożegnać i zatrzasnąć za sobą drzwi… Bo to dom. To takie miejsce, gdzie bez względu na wszystko czujesz się bezpieczny. Nawet jeśli to nie jest „to twoje” miejsce na ziemi. Więź pozostaje. Bo więź jest tam, gdzie w żyłach płynie jedna krew. Przynajmniej dla mnie i przynajmniej mnie się wydaje, że tak powinno być w każdej rodzinie. Oby to trwało w nas jak najdłużej. Jak najmocniej. Jak najpewniej.
Sam dobrze zamula wieczory 😉
https://www.youtube.com/watch?v=nX30Sgchc20