I nadszedł prawdziwy październik. Ten, gdy hektolitry herbaty nie pozwalają mi się ogrzać. Ale widok po wyjściu z pociągu po opóźnieniu równym prawie tyle, ile miała trwać cała podróż, rozgrzał mi serduszko. Mieszkam w miejscu, które kocham. I dobrze mi z tym. Nawet jeśli to foto jest krzywe.