wczoraj widziałam jesień we śnie

Zmęczenie znów bierze górę. Walczę ze sobą, zaciskam mocno zęby, że to jeszcze chwila, że to wszystko po to, aby dopiąć swego i osiągnąć tak długo wyczekiwany stan. Spinam wszystkie możliwe mięśnie, pracuje ponad siły, odpuszczam inne sfery, wciąż szukam alternatywnej drogi, aby w tym wszystkim odnaleźć ostoję spokoju, bo głowę zaprząta coraz dziwniejszy stan niepewności, a dociąża to przemęczenie jeszcze bardziej. Weekendy takie krótkie, dni już też, słońce schowało się za chmury – czyżby już prawdziwy zwiastun jesieni był grany w tym życiowym kinie?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *