would you believe it?


Ten dzień był splotem mikro-momentów, które nastroiły mnie niezwykle pozytywną energią. Przeszłam całe centrum poszukując elementów niecodziennych – tak oczywistych, że nie zwraca się na nie uwagi. Zajrzałam w kąty mało odwiedzane, szłam mniej uczęszczanymi uliczkami, przystawałam by obserwować  dryfujące po Odrze ptaki, wdychałam zapach kawy i świeżo wypieczonych gofrów w jednej z mijanych budek, nagrałam wesoły śpiew ptaków, buszujących w krzaku obwieszonym pysznościami dla nich. A wszystkiemu wtórowało światło słoneczne – mój dopalacz.

Wiem, że trochę potrzebujemy zimy – bo jak natura też musimy wyhamować, przemyśleć pewne sprawy i z pełną mocą ruszyć w kolejne 3/4 roku, które będzie wymagające. A ja gdzieś już w środku czuję, że ta wiosna jest za rogiem, że ta energia, z którą się budzę jest już inna niż jeszcze chwilę temu. Wielkie rzeczy, piękne momenty, coś nowego – to nadchodzi i jest coraz bliżej… Słyszę dźwięk kroków coraz wyraźniej ♥

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *