Wróciłam…

…Ciałem. Ale głowa jest wciąż tam daleko. Wciąż wsłuchuje się w idealną ciszę pustyni. Wciąż nogi zapadają się w miękkim ogromie piasku. Wciąż oczami karmię zsuwające się warstwy, które do złudzenia przypominają płynące złoto. Wciąż wchłaniam każdy promień słońca przez spragnioną tego skórę. Ciężko oddycham, bo spacer po wydmach w środku dnia to niecodzienny wysiłek. Ale jestem szczęśliwa. Wreszcie to czułam. Czułam też, że ta podróż bardzo mnie zaskoczy. W dobrym tego słowa znaczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *