z czasem

Wszystkie cudowne doświadczenia podróżnicze, których doznaję – wszystkie pierwsze oddechy, którymi łapię w płuca nieznane powietrze zaraz po wyjściu z samolotu. Pierwsze zachwyty dla mych oczu, gdy widzę krajobraz, jakiego nigdy wcześniej nie miałam okazji podziwiać. Spotkania z rdzennymi mieszkańcami i  słuchanie opowieści o ich ojczyźnie. Szukanie tej odmienności w porównaniu z tym, co znam na co dzień. Bezkresne przestrzenie, poczucie wolności, nowe smaki i zapachy. Wymieniać można wiele…
To tak bardzo łamie mi serce, gdy tonę w objęciach codzienności. Gdy muszę sprostać piętrzącym się obowiązkom. Gdy muszę wskoczyć do pędzącego pociągu pt. 'wyścig szczurów’ i udawać, że ta gra też mnie podnieca. Gdy walczę o nastrój w przygnębiającej aurze, z tęsknotą czekając na cieplejsze dni. Gdy jestem częścią totalnie niemającego sensu systemu podążania za wszelką cenę za pieniędzmi i dobrobytem. Gdy obserwuję idealne życia, wymuskane kształty, chwalenie się posiadaniem przedmiotów i drogim „spędzaniem czasu” – to wszystko tak dobitnie mnie uderza.
Ale tak naprawdę winna jestem ja. Ja i mój odbiór tego. Ja i moje może nie zawsze realne idee. To ja muszę się poukładać i pogodzić z pewnymi stanami rzeczy, które nie zawsze da się zmienić. A może je zmienię – z czasem, z planem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *